Współczesna rutyna skincare coraz częściej przypomina dynamiczny feed z TikToka - pełen nowych trendów, viralowych składników i „must-have” produktów, które obiecują natychmiastowy efekt. Gonimy za kolejnymi rekomendacjami, testujemy to, co aktualnie jest popularne, łączymy składniki polecane przez influencerów, często bez refleksji nad realnymi potrzebami własnej skóry. Oczyszczanie olejkiem, pianka, tonik, esencja, serum antyoksydacyjne, kolejne serum z kwasami, krem, olejek, maska na noc. Każdy etap wydaje się niezbędny, a mnogość składników aktywnych sprawia wrażenie, że im więcej zrobimy, tym szybciej osiągniemy perfekcyjną cerę.